Blog

SPRING IS HERE!

Wiem, że krokusy są już tylko wspomnieniem, ale ja wygrzebałam stare zdjęcie z czasu, gdy było ich pełno i cieszyły moje oczy na każdym kroku. Teraz na moim osiedlu króluje kolor żółty- forsycje, żonkile i mlecze. Czekam na więcej kolorów i wiem, że będą już wkrótce! Wiosna to taka pora roku, podczas której wiele się dzieje- nie tylko w przyrodzie, ale i w życiu- mi zawsze kojarzy się z nowymi nadziejami i nowymi pomysłami na życie i na siebie:) Myślę, że to dobry moment na rozpoczęcie swojej przygody z językiem angielskim i otwarciem się na dobrą zabawę i naukę. Nawet jeżeli chwilowo zajęcia odbywają się na odległość, wielu poprowadzić je w swoich domach. W czasie ograniczeń wszyscy starają się poszerzać horyzonty i dbać o rozwój własny i rozwój swoich dzieci. Mam nadzieję, że wykorzystacie część moich pomysłów na zajęcia o tematyce wiosennej. Gotowi? Ruszamy!

WHERE ARE YOU SPRING?

CZEGO POTRZEBUJĘ: flashcards, ilustracji Pani Wiosny w sukni z kwiatów

 

Zabawa polega na odszukiwaniu oznak wiosny, a wymaga jedynie niewielkiego przygotowania. Przed zajęciami, gdy nie ma jeszcze dzieci trzeba ukryć w sali przedmioty lub flashcards związane tematycznie z wiosną (u mnie są to zwykle: flower, leaf, tree, grass, butterfly, bee, bird). Gdzie chować przedmioty? Wszędzie, gdzie przyjdzie nam ochota- za zasłoną, pod dywanem, w pudle z klockami, wystające z książki itd… (A co, gdy nie mamy możliwości ukrycia przedmiotów przed zajęciami, bo wchodzimy do pełnej już sali? Proponuję przygotować flashcards z jednakowymi spodami i albo rozłożyć je na dywanie albo pochować je przy dzieciach. Jak to: przy dzieciach?! Przecież w takim przypadku z szukania nici?! Hm, a co z treningiem pamięci? Może się to okazać doskonałym ćwiczeniem, a dzieciaki z chęcią pokażą wszystkim jak świetnie zapamiętały, gdzie pani ukryła przedmioty. Remember to say ‘remember’– nie zapomnijcie ukierunkować uwagi dzieci!). Na początku zajęć pokazuję dzieciom ilustrację Pani Wiosny w sukni z kwiatów, motylków, ptaszków i z czego jeszcze sobie wymarzycie, przedstawiam: „It’s Spring” i od razu się z nią witam: „Hello, Spring!”, zachęcam do tego też dzieci. Czy dzieci będą wiedziały, że ta pani to Wiosna? Ręczę za to, że będą J Następnie kładę ilustrację na dywanie i rozglądając się po sali wołam: Where are you Spring? Pokazuję, jak chodzę po sali i szukam, a gdy znajduję mówię „only one”, po czym wracam do koła i zachęcam, aby dzieci zrobiły to samo. Oczywiście w idealnym świecie mam tyle samo flashcards co dzieci w grupie- pozwalam im swobodnie poruszać się po sali i powrócić ze znalezionymi skarbami. Prowadząc zajęcia ze starszymi dzieciakami można już pokusić się o współpracę w grupach- wystarczy pozwolić im wylosować kolorowe koła/patyki/kostki i dobrać w grupy (nieduże- dwu- lub trzyosobowe). Czy można przy tym przećwiczyć znajomość nazw kolorów? Tak, tak, tak!

Zabawę tą można także przeprowadzić później, w ramach powtórzenia słownictwa wydając instrukcje np. „find flower”, „find bee” itp.

MY DRESS

CZEGO POTRZEBUJĘ: dużego arkusza papieru z narysowaną Panią Wiosną, w sukni bez żadnych elementów; wiosennych naklejek, wyciętych z kolorowego papieru kwiatów, liści, zwierząt

W tej propozycji ważny jest początek, a mianowicie element gry aktorskiej. Na podłodze kładziemy arkusz papieru z Panią Wiosną w sukni i z przerażeniem wołamy: Oh no! My dress! (można zalać się łzami). Zadaniem dzieci jest ozdobienie jej sukni tak, żeby była zadowolona. Młodsze dzieci mogą po prostu nazywać poszczególne elementy kładzione na sukni, starszych uczę konstrukcji „It’s a butterfly”. Przy okazji można zapytać o nazwy kolorów.

Co prawda wiosna jest zwykle utożsamiana z panią, ale dlaczego by nie zrobić Pana Wiosny? Albo Pani Wiosny, ale w garniturze? Garnitur też świetnie nadaje się do ozdabiania. Zaszalejcie z modą- ciekawe, która dziewczynka zwariuje na punkcie sukienki ala baletnica, a której spodoba się suknia wieczorowa? A może okaże się, że w którymś z chłopców właśnie  obudzi się dusza projektanta?

 

Idealną sprawą byłoby rozdanie dzieciom małych odbitek Wiosny do samodzielnego ozdobienia pod koniec zajęć.

VOCABULARY GAME

CZEGO POTRZEBUJĘ: flashcards, pomysłu na połączenie słownictwa z odpowiednimi gestami

Nie każde słówko ma swój oczywisty odpowiednik ruchowy, czasem naprawdę trudno coś wymyślić… O ile zwierzęta naśladuje się wyjątkowo łatwo, o tyle z przyrodą nieożywioną bywa różnie. Moje propozycje:

TREE- stoimy z rękoma- gałęziami podniesionymi do góry

FLOWER- robimy wianuszek z rąk wokół twarzy (mi to przypomina słonecznik)

GRASS- zakrywamy oczy rozczapierzonymi palcami (nie pytajcie jak na to wpadłam- mi właśnie to najłatwiej skojarzyć z trawą)

LEAF- dłonie złożone w łódeczkę

Przy każdym ćwiczonym słówku pokazujemy flashcards, wymawiamy poprawną nazwę i pokazujemy odpowiedni ruch.

WHAT AM I?- KALAMBURY

CZEGO POTRZEBUJĘ: miniaturki flashcards

Młodsze dzieci losują albo wybierają w tajemnicy przed innymi obrazek i starają się pokazać przy pomocy ruchu określony element. Pamiętajmy, że dla maluszków wystąpienie przed całą grupą to niejednokrotnie jak wystąpienie kandydata na prezydenta przed wielotysięcznym tłumem…(albo jak moje wystąpienie na zebraniu z rodzicami- serio, tyle lat, a ja ciągle nie potrafię sobie poradzić ze stresem w tej sytuacji). Wybieram ochotników, a i tak często zdarza mi się pokazywać za nich. To nic. Pamiętajmy, że nawet takiego nieśmiałka trzeba nagrodzić brawami. Starsze dzieci często same wybierają sobie element, który chcą pokazać, ba! często nawet dają do zrozumienia, że to nie pani interes, co ja chcę pokazać, niech pani zgaduje ze wszystkimi!

HOW MANY…?

CZEGO POTRZEBUJĘ: mini obrazków poszczególnych elementów: kwiatów, liści, pszczół, ptaszków, motyli…

Przeliczamy przedmioty w zakresie dostępnym dla dzieci- takie gotowe stwierdzenie żywcem wyjęte z niegdysiejszej podstawy programowej i podręczników metodycznychJ. Serio trzeba o tym pamiętać, aby nikogo nie zniechęcić, bo choć dzieci w większości z pamięci recytują po angielsku ciąg 1-12 to niekoniecznie potrafią rzeczywiście przeliczyć elementy i podać ich ilość. Proponuję jednocześnie przeliczać jeden rodzaj obiektów i zawsze na końcu podawać ich ilość w prawidłowy sposób, z odpowiednimi końcówkami. Może nie od razu, ale po pewnym czasie dzieci intuicyjnie będą wiedziały, że „one flower”, ale „three flowers”, wierzcie mi. Ich umiejętność nauki języka, choć nieuświadomiona, cały czas mnie zaskakuje.

Z trzylatkami zwykle robię tę jedną typowo dydaktyczną zabawę na jednych zajęciach (oczywiście poza zabawami ruchowymi i ze śpiewem). Na początku wyodrębniamy zbiory- z chaosu na dywanie dzieci po kolei wybierają interesujący je element, w miarę możliwości nazywają go i odkładają w określone miejsce- kwiatki do kwiatków, pszczółki do pszczółek. W zależności od możliwości grupy lub od planów na dalszą część zajęć zabawa mogłaby się tu już zakończyć- to Wy decydujecie o jej dalszym przebiegu, mając też na uwadze zaciekawienia lub znużenia dzieci. Z doświadczenia wiem, że im młodsze dzieci tym częściej potrzebują zmian rodzaju aktywności. Ale nie dajcie się zwieść- czasem to sześciolatki nudzą się już po chwili i wymagają czegoś coraz to nowszego i nowszego, a maluszkom z kolei potrzeba kilkunastu powtórzeń tej samej aktywności, aby umiejętność się ukształtowała, nawet jeżeli powtarzanie nie dotyczy ich konkretnie, a polega jedynie na kibicowaniu kolegom w ich czynnościach 🙂

Ale! Rozgadałam się, a tu nic nie przeliczone! Dbajmy o dobre nawyki i metodyczną poprawność- Ktoś mądry to kiedyś wymyślił na podstawie obserwacji procesu zdobywania umiejętności przez dzieci i jak dotąd chyba nic mądrzejszego nie wymyślono (ukłony dla pani profesor Gruszczyk- Kolczyńskiej). Jeżeli chodzi o mnie to zawsze elementy jednego rodzaju układam w szeregu i prezentuję poprawny sposób przeliczania podając instrukcję: „let’s count”. Tak, jestem tą osobą, która dotyka każdego elementu z osobna i tego samego wymagam od dzieci. Tylko wtedy wiemy czy dziecko naprawdę wie o co chodzi w przeliczaniu. Każdy liczy samodzielnie (o ile chce- jeśli nie to po prostu się przygląda). Co robi reszta grupy? Sprawdza czy ich kolega lub koleżanka dobrze liczy. Jeżeli mamy takiego… hm…wyjątkowo aktywnego delikwenta w grupie to właśnie jego wyznaczmy na kontrolera. O ile u trzy- lub czterolatków zabawa na tym etapie jest skończona, o tyle ze starszymi dziećmi można poćwiczyć porównywanie liczebności zbiorów- „where is more?”, „where is less?” albo „is this less or more?”. Niezależnie od wieku dzieci zawsze posiłkuję się ruchem i przy określeniu „more” rozkładam szeroko ramiona, a przy „less” składam. Nawet jeśli dzieci mają już te określenia opanowane nie przestaję pokazywać- a nuż zdarzy się komuś zapomnieć i ta mała podpowiedź pozwoli mu zachować twarz na tle grupy?

Na dziś to koniec, a w kolejnych wpisach znajdziecie pomysły na kolejne gry i zabawy poszerzające wiedzę z zakresu środowiska przyrodniczego. A jakie słówka Wy wprowadzacie wiosną? Jakie są Wasze pomysły na gesty z nimi związane?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *