Blog

MY YELLOW DOOR

Kto na początku roku szkolnego zapoznaje dzieci z salą przedszkolną i z zabawkami, które się w niej znajdują? Mam nadzieję, że każdy 😉 . Gorąco Was do tego zachęcam pamiętając o zasadzie:

„Tylko nieznane przeraża człowieka”

(Antoine Marie Roger de Saint-Exupéry)

Mam więc dla Was propozycję zabawy, dzięki której uda się utrwalić nazwy zabawek. Jak okaże się później- zabawę MY YELLOW DOOR można wykorzystać także do utrwalania innego słownictwa 😉

MY YELLOW DOOR

CZEGO POTRZEBUJĘ: kolorowego papieru, kleju, nożyczek, mazaków, miniaturek flashcards z zabawkami (u mnie: doll, teddy bear, ball, blocks, train)

Idealnie byłoby, aby każde dziecko wykonało własne drzwi, ale nie jest to konieczne- możecie mieć jedne dla całej grupy. Pamiętajcie, żeby do wykonania drzwi użyć grubszego, nie prześwitującego papieru, a nawet brystolu. Moje drzwi wyglądają tak:

Ja akurat nie miałam brystolu więc wszystko prześwituje 😉

Zabawa polega na odgadnięciu jaka zabawka została ukryta za drzwiami. A zgadywać można na różne sposoby: pytając poszczególnymi słowami, wskazując odpowiedni obrazek… ja wymyśliłam prosty dialog- do ogarnięcia przez starsze przedszkolaki, ale też przez te młodsze (przy odpowiedniej dawce pomocy dorosłego):

– Knock, knock!

– Who’s there?

– Guess who!

– A doll?

– No! Try again!

– A train?

– Yes! Congratulations!

Dialog modyfikujemy wg potrzeb i możliwości dzieci. Ja umieściłam za drzwiami zabawki, ale jeżeli chcecie możecie schować tam dosłownie wszystko, na co macie ochotę- gra jest uniwersalna. Komu przeszkadza nadawanie przedmiotom cech ludzkich (to dziwne, żeby pociąg pukał do drzwi, chociaż mi nie przeszkadza 😉 ) może wykorzystać zabawę do utrwalenia nazw członków rodziny lub zawodów.

 
Pamiętamy o TPR (Total Physical Response)-
identyfikowaniu każdej nazwy z określonym ruchem. Klocki możemy pokazać przy pomocy naśladowania stukania jednym o drugi (inspiracja z zachowania mojego synka)

Komu się podobało- mam jeszcze wariant zabawy, do którego nie potrzeba żadnych rekwizytów. Pozwoli na naukę imion dzieci, a także ich głosów- to doskonała zabawa na początek roku szkolnego. Dzięki niej także Wy utrwalicie sobie imiona wychowanków. Domyślacie się już o co chodzi? Na pewno, jednak dla porządku opiszę:

Dzieci siedzą w kole. Jedna z osób zasłania oczy (jeżeli nie do końca wierzymy w uczciwość naszych pociech oczy możemy zasłonić np. apaszką), druga osoba będzie inicjowała powyższy dialog. Zadaniem dziecka z zasłoniętymi oczami jest odgadnięcie kto puka do drzwi. Może pukać prawdziwie, a może w podłogę (w końcu jakiś plus braku dywanów!!! 😀 ). Dzięki temu nie dość, że zintegrujemy grupę, nauczymy się imion i brzmienia poszczególnych głosów to jeszcze w dodatku będzie to świetne ćwiczenie percepcji słuchowej! A co Wy na to, żeby każda osoba, która puka znajdowała się w innym miejscu pomieszczenia? Skłaniamy tym dzieci do poszukiwania źródła dźwięku 🙂

Wpadła mi do głowy jeszcze jedna zabawa związana z odgadywaniem co znajduje się za zamkniętymi drzwiami… Ale o tym napiszę, jak tylko będę miała chwilę 😉 Piszcie w komentarzach czy gra MY YELLOW DOOR Wam się podobała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *