Blog

EMOTIONS

Skąd ten temat na końcu roku szkolnego, gdy powinno się już myśleć tylko o wakacjach? Ano oczywiście jest konsekwencją globalnie występującej sytuacji. Już od jakiegoś czasu nurtowała mnie kwestia wszystkich autystyków i aspergerowców: jak radzą sobie w czasie pandemii? Jak rozpoznają stany emocjonalne patrząc w zamaskowane twarze? Przecież głównym nośnikiem okazywanych emocji są usta! Oczywiście ważne są także inne szczegóły np. ton wypowiedzi, kontekst. A co z dziećmi? Mój niespełna ośmiomiesięczny synek, który zwykle na spacerze witał swoją ukochaną ciotkę odpowiadając uśmiechem na uśmiech, nagle przestał się do niej uśmiechać i tylko patrzył zdziwiony, pomimo, że do niego zagadywała. I wcale nie pomagał przyjazny ton i znajomy głos. Uśmiech pojawiał się dopiero, gdy ciocia odkrywała usta (ale o tym sza! 😉 ). Zastanawiałam się czy aby na pewno pedagodzy prowadzący TUS-y, ucząc rozpoznawania emocji, pamiętali o roli innych komponentów twarzy w ich okazywaniu? Nie zrozumcie mnie źle- nikogo nie chcę posądzać, a wręcz przeciwnie: biję się w piersi i przyznaję się, że dotychczas w swojej zawodowej karierze raz zdarzyło mi się prowadzić zajęcia rewalidacyjne z dziewczynką z zespołem Aspergera i nie przypominam sobie, żebym przy „uczeniu” emocji zwróciła jej uwagę na brwi czy czoło! A to przecież niezwykle ważne. Słyszałam, że głuchoniemi mają swoje maseczki z kawałkiem przezroczystego materiału w miejscu ust, aby łatwo było odczytać słowa z ruchu warg. Ale szczerze mówiąc nie widziałam takiej ani razu. A mogę się założyć, że niejednokrotnie mijałam na ulicy zarówno osoby głuchonieme jak i z całościowymi zaburzeniami rozwojowymi. Stąd właśnie postanowienie, że trzeba odświeżyć umiejętności wchodzące w skład inteligencji emocjonalnej, a może nawet zacząć poważniej je traktować. Wokół emocji będzie cały dzisiejszy wpis. Zaczynamy!

MAKE A HAPPY FACE!

CZEGO POTRZEBUJĘ: flashcards przedstawiających stany emocjonalne, lusterek

Zabawa powinna zacząć się od nazwania poszczególnych emocji przedstawionych na flashcards. Ja zwykle wprowadzam: happy, sad, angry, scared, sleepy. Właściwie to spośród powyższych tylko jeden stan emocjonalny jest pozytywny! Nie wiem dlaczego dotychczas nie wspomniałam o proud czy satisfied, przecież już małe dzieci zaczynają odczuwać te emocje! Trzeba będzie o tym pomyśleć w przyszłości… Gdy już nazwiemy uczucia (moim zdaniem na tym etapie nie ma potrzeby utrwalać słówek, nauczymy się ich w międzyczasie) proponuję zwrócić uwagę dzieci na poszczególne części twarzy w różnych stanach emocjonalnych, a mianowicie: eyes, eyebrows, mouth. Następnie przechodzimy do meritum zabawy: stroimy miny! Swoją twarzą i przesadnie wyrażanymi emocjami zachęcamy dzieci do podjęcia wyzwania. Tu przyda się umiejętność gry aktorskiej. Dzieci mogą patrzeć zarówno w twarze swoich kolegów (pamiętamy o obostrzeniach w przedszkolach…) jak i spojrzeć na swoje miny w lusterkach (jakiś czas temu lusterka dodawało do pakietów jedno z wydawnictw- był to moim zdaniem ekstra dodatek). Gdy już wszyscy mniej więcej zapoznają się ze słownictwem zaczynamy wydawać komendy: make a sad/ happy/ angry/ sleepy/ scared face. Uwaga! Przy słówku angry zwykle spontanicznie pojawia się tupanie nogami 😀

Swoją drogą anegdotka. Niby okazywanie emocji jest uwarunkowane kulturowo: inaczej cieszy się Polak, inaczej Japończyk, a jeszcze inaczej Brytyjczyk. Jednak uważam, że ekspresja towarzysząca uczuciom jest w pewnym stopniu intuicyjna. Jak już wspomniałam- mam małego synka. Od kiedy się urodził, w domu raczej panuje sielanka i uczucia takie jak smutek czy złość goszczą rzadko (serio- to dziecko poza kilkoma kolkami na początku i 2-3 nocach zarwanych przez wychodzące zęby nie daje nam popalić). Z tego też powodu nie bardzo ma wzorce do naśladowania tych stanów emocjonalnych, a jednak potrafi je wyrazić- przed płaczem pojawia się mega podkówka, a podczas złości jest machanie nogami, zaciskanie pięści i spinanie całego ciała. Nie dziwcie się więc, gdy przedszkolak pokaże Wam zaciskanie zębów i tupanie nogami, nie myślcie sobie: ale rozpieszczony lub co gorsze- ale źle wychowałam/łem swoje dziecko! Jest to całkowicie naturalne! Uwaga: zacząć się martwić, gdy uczucia wyraża w ten sposób 18-latek 😀

Pomysł na trójwymiarowe włosy zaczerpnęłam z bloga blondynkikreatywnie.blogspot.com

MYSTERIOUS EYES

CZEGO POTRZEBUJĘ: kółeczek z papieru przedstawiających różne emocje na twarzach, złożone lub przecięte na pół

Trochę trudno sobie owe kółeczka wyobrazić, od razu więc je prezentuję:

Zabawa polega na tym, żeby nauczyć się odczytywania emocji przy pomocy samych oczu i brwi. Wbrew pozorom mogą nam sporo powiedzieć, ale aby być mistrzem trzeba trochę poćwiczyć. Na początku proponuję trening ze złożonymi buźkami: dzieci wybierają sobie oczy i próbują nazwać emocję, jaką przedstawiają. Oczywiście w języku angielskim (a przynajmniej do tego zachęcamy, a jeżeli ktoś nie ma jeszcze śmiałości lub nie pamięta słówka może użyć języka polskiego- nasza rola polega na pochwaleniu: You’re right- happy!). Gdy uczucie zostanie nazwane można sprawdzić odkrywając drugą część twarzy. Ta pomoc dydaktyczna sprawdzi się nie tylko przy zabawie w grupie lub pod kontrolą dorosłego, ale może być też super pomysłem do samodzielnego ćwiczenia. Przy okazji dzieci uczą się samokontroli i… tego, jak się uczyć 😉 +10 do samodzielności i poczucia dumy z tego, że same kierują swoim procesem edukacyjnym 😀

Gdy nabierzemy wprawy można wskoczyć na wyższy poziom- rozcinamy kółeczka i próbujemy dopasować oczy do ust. Warto w widocznym miejscu umieścić ściągawkę w postaci flashcards lub zdjęć przedstawiających poszczególne stany emocjonalne.

HOW ARE YOU?

CZEGO POTRZEBUJĘ: flashcards (pomocniczo), wycinków z gazet lub obrazków przedstawiających osoby w różnych humorach

Przechodzimy do nazywania stanów emocjonalnych, w których obecnie się znajdujemy. Dla przedszkolaków może to być na początku nieco trudne. Jednak po parokrotnym ćwiczeniu nie powinno przysparzać problemów. Będziemy odpowiadać na pytanie „How are you?”. Warto, żeby dzieci miały dostęp do flashcards przedstawiających emocje tak, aby w każdej chwili mogły wskazać określony obrazek. Cały czas jednak zachęcamy do posługiwania się językiem angielskim oraz do ekspresji ruchowej.

Polecam też zapoznać się z założeniami Komunikacji Bez Przemocy (autor to Marshall B. Rosenberg). Najogólniej rzecz biorąc chodzi o nazywanie sowich stanów emocjonalnych w kontaktach z innymi ludźmi- mówimy jak się czujemy lub poczuliśmy w konfrontacji z daną sytuacją, zdarzeniem np. „sprawiłaś mi przykrość”, „poczułam się zawiedziona”, a unikamy negatywnego nacechowania wypowiedzi np. „bo ty zawsze”, „bo ty nigdy”. Staram się stosować tę metodę w pracy z dziećmi i w codziennym rozwiązywaniu konfliktów między nimi. Po pewnym czasie i ćwiczeniach rzeczywiście potrafią się dogadać! Może warto by było w trakcie realnych sytuacji dnia codziennego stosować język angielski i nazywać emocje także po angielsku???

W tej zabawie, w ramach utrwalenia zarówno słownictwa jak i fizycznych oznak stanów emocjonalnych proponuję zrobić kolaż- może przedstawiać jedną wybraną przez dziecko emocję, stan, w którym aktualnie się znajduje albo kilka uczuć naraz- warto zostawić dziecku dowolność. Może gotowe kolaże znajdą swoje miejsce w sali jako przypominajka? Może stworzyć z nich BOOK OF EMOTIONS? Macie jakieś ciekawe pomysły? Let them grow!

Warto zadbać o różnorodność zarówno osób jak i przedstawionych stanów emocjonalnych.

SŁOIKOWE MEMORY

CZEGO POTRZEBUJĘ: nakrętek po słoikach z emotikonkami w środku

To super zabawa, którą lubią wszystkie dzieci. Ćwiczy pamięć, usprawnia spostrzeganie wzrokowe, uczy słownictwa. Poza tym wykorzystujemy w tym momencie to, co mamy pod ręką- mi przyszły na myśl nakrętki od słoików, których mam całkiem sporo (mam nadzieję, że nie robię przy tym krypto-reklamy). Zabawę tę można przeprowadzać zarówno w domu, jak i w przedszkolu, niezależnie od liczby uczestników. Dorośli mogą grać z dziećmi, dobrze sprawdza się też w samodzielnej zabawy z rówieśnikami. Pamiętamy jedynie o nazywaniu emocji! Wariant dla malutkich dzieci, które jeszcze nie są do końca pewne siebie: na początku nie odwracamy do góry dnem nakrętek, a zabawa będzie polegała na dobraniu emotikonek w pary i nazwaniu poszczególnych uczuć.

Przy okazji warto zapamiętać przydatne podczas zabawy zwroty:

☼ Turn over a top. ☼ Put the top down.

☼ It’s your/ my turn. ☼ Don’t cheat!

☼ You won/ lost.

IF YOU HAVE A HAPPY DAY

CZEGO POTRZEBUJĘ: tekstu wierszyka, chęci do poruszania się

Odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach nie dość, że często mamy problem z odczytywaniem emocji u innych to dodatkowo ukrywamy swoje lub zupełnie nie potrafimy sobie z nimi poradzić, wstydzimy się ich, co więcej- nie wiemy jak dać do zrozumienia innym czego potrzebujemy lub asertywnie powiedzieć czego sobie nie życzymy. Ja mam zwłaszcza problem z proszeniem o pomoc oraz z niemożnością odmówienia- ale ćwiczę, staram się 😉 Też macie takie odczucia? Stąd prosty wniosek- trzeba inteligencję emocjonalną potraktować poważnie, a jej rozwój wspierać już od najmłodszych lat życia. Dlatego wymyśliłam sobie prosty wierszyk, który będzie dla dzieci wskazówką jak radzić sobie z emocjami, a przy okazji będzie pretekstem do poruszania się (tak, dla Was też 😉 ). Do dzieła:

If you have a happy day-

say: hurray! hurray! hurray!

 

If you’re angry count: 1, 2, 3!

Say: stop! and don’t touch me!

 

If you’re very, very sad-

hug your mum and hug your dad.

 

If you’re scared and want to hide-

make no noise and stay inside.

 

If you’re sleepy and want to rest-

going to bed would be the best!

 

Przy strachu zwijamy się w kulkę, a w ostatnim wersie dobrze jest pokazać uniesione w górę kciuki 🙂 Gdy to wszystko się już skończy na pewno zamienię słowa: „hug your mum and hug your dad” na „hug your friend”. W warunkach przedszkolnych też bywa się smutnym i jakoś z tym smutkiem trzeba sobie poradzić. Tylko czy świat jeszcze kiedykolwiek będzie normalny…???

EMOTION SONGS

CZEGO POTRZEBUJĘ: nagrań piosenek i duuuużo energii do tańca!

Na koniec dwie propozycje piosenek, które traktują o uczuciach. Pierwsza jest na pewno wszystkim znana, ale to świetny utwór, który kochają wszystkie dzieci. Łatwy do zatańczenia/ pokazania i skojarzenia słówek z poszczególnymi gestami/ ruchem:

 

Druga z piosenek jest super energetyczna i poprawiająca humor każdemu! Nie dość, że wykorzystuje tzw. action verbs, które przydają się na co dzień i znane są większości dzieci to dodatkowo można się przy niej nieźle zmęczyć, a każdy kto kiedykolwiek miał styczność z dziećmi (czy to z grupą czy z pojedynczą osobą) chce czasem po prostu wycisnąć z nich ostatnie soki. Żeby ta energia się wyczerpała i żeby w końcu dały nam spokój i zajęły się spokojną zabawą, nie wiem, może poobserwowały coś pod mikroskopem czy poczytały encyklopedię… 🙂

 

Dobrnęliśmy do końca zabaw z emocjami. Mam nadzieję, że pomogą Waszym dzieciom w nauce okazywania uczuć, nazywania ich a także odczytywania stanów emocjonalnych innych ludzi. A jak Wasze dzieci radzą sobie z emocjami? Czy na co dzień poświęcacie inteligencji emocjonalnej wystarczająco dużo uwagi? Czekam na Wasze komentarze!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *